"Na szybko" to bardzo drogi sposób pracy
- Antonina Wlazło
- 20 kwi
- 2 minut(y) czytania

Doświadczenie - moje i moich znajomych - mówi jedno: żyjemy w notorycznym ASAP-ie. Jedni radzą sobie z nim lepiej, inni gorzej, ale gdy ten stan staje się permanentny, prędzej czy później pojawia się chaos i rozpierducha.
Śmiejemy się ze starych rad, że bieganie z dokumentami po korytarzu tam i z powrotem sprawi, że będziemy wyglądać na zapracowanych. A sami napieprzamy na Slacku bez przerwy, jakby od tego zależało nasze przetrwanie w firmie. Jesteśmy szybcy, a potem jesteśmy wściekli.
Pośpiech jest wskazany, kiedy gasisz pożar. Jeśli jednak gaszenie pożarów jest codziennością pomyśl, czy Twoja praca nie zamienia się w piekło
Przykłady można mnożyć. Nie konsultujemy ogłoszeń ze specjalistami, bo chcemy oszczędzić czas. W efekcie dostajemy dwie wartościowe odpowiedzi na dwieście kompletnie nietrafionych. Ustalamy na komunikatorze, kogo zaprosić na rozmowę, a potem nie zapraszamy tej osoby, bo decyzje giną w wątku sprzed tygodnia. Na rozmowy wciągamy specjalistów z łapanki - tych, którzy akurat mają czas - a później nie wiemy, jak ocenić kandydatów, bo każdemu z nich zadawano inne pytania.
Jeśli to brzmi znajomo, to jest dopiero wierzchołek góry lodowej. To, co dzieje się podczas rekrutacji, powtarza się w onboardingu. Ten sam schemat wraca w projektach i codziennej pracy. Pośpiech i działanie z doskoku kończą się bałaganem, a bałagan oznacza kolejne godziny spędzone na szukaniu ustaleń, odtwarzaniu decyzji i dopinaniu rzeczy, które miały być "na chwilę". Płacimy za to czasem, frustracją, przemęczeniem i opinią o firmowym burdello, nad którym nie panujemy.
Błędne koło zapieprzu się zamyka i jesteśmy jak ci robotnicy biegający z pustą taczką po budowie "bo nie ma czasu załadować". Ja w tym miejscu zawsze się zatrzymywałam i mówiłam, że trzeba poświęcić chwilę na plan. Na plan i sposób, w jaki będziemy załatwiać sprawy. Można mieć jedno miejsce ustaleń. Można korzystać z narzędzi, które już są i które umiemy obsługiwać. Ciągły pośpiech nie jest synonimem efektywnej pracy. Liczy się wynik: zatrudniona osoba, zaoszczędzony czas, ustalenia, do których nie trzeba wracać, dokumenty w jednym miejscu.
"Na szybko" daje poczucie działania. Plan daje spokój i wyniki. Pozostaje tylko pytanie: czego potrzebujesz bardziej?

