Pierwszy dzień

Krzysiek zaczyna dzisiaj pracę. W firmie popłoch.
Konta niezałożone, część dostępów działa, część nie. Paweł z łapanki dowiedział się właśnie, że będzie wdrażać Krzyśka w projekt. Krzysiek nie wie, co ma dzisiaj robić — siedzi przed laptopem i czeka, aż ktoś go znajdzie. Kontaktowały się z nim różne osoby: ktoś prosił o dokumenty, ktoś dogadywał NDA, ktoś miał dać dostępy. Teraz nikt nie wie, co zostało zrobione, a co nie.
Paweł musi gonić admina, żeby dodał Krzyśka na Slacku — inaczej będą wymieniać maile do usranej śmierci.
Czy Krzysiek ma korzystać z własnego laptopa, czy coś mu przysługuje? Nie wiadomo. Nikt mu nie powiedział. Widzi, że każdym pytaniem wywołuje lekką konsternację - albo trafia nie do tej osoby, albo odkrywa czarną dziurę w firmowych procedurach.
Dzień mija na czekaniu na kolejne dostępy i wymianie informacji między Krzyśkiem, adminem, biurem i HRem. Pod koniec Krzysiek jest bardziej zmęczony zmaganiem się z instalacjami aplikacji, odpisywaniem i sprawdzaniem czy wszystko działa niż generalnie zestresowany nowym miejscem i nowymi ludźmi.
Nie jest nawet zły. I tak poszło lepiej niż ostatnio — bo wtedy o nim zapomnieli w ogóle. Czekał do dziesiątej, aż ktoś się odezwie.
A to dopiero pierwszy dzień. Wdrożenie jeszcze przed nim.


